wtorek, 2 kwietnia 2013

Prywatność a skrycie, wścibskość a zainteresowanie

Ala lubi się mnie wypytać gdzie idę, co robię, skąd mam nową koszulkę, jak w szkole... Seria standardowych pytań dorosłych do młodzieży. Nie mam nic przeciwko, odpowiadam, nie zbywam. Gorzej kiedy pojawiają się pytania bardziej szczegółowe. Co to z tym twoim chłopakiem? Co słychać u tej twojej koleżanki? Nie rozmawiacie ze sobą? Pokłóciłyście się? Od kiedy? Dlaczego? Co się stało? Często na takie pytania unikam odpowiedzi, o niektórych sprawach nie chcę mówić wcale i wtedy zostaję zasypana pretensjami czemu nie chce mówić? Rodzice w końcu mają prawo wiedzieć coś o swoich dzieciach, co to w ogóle mają być za tajemnice?! Wtedy tylko zaciskam zęby.
Parę dni temu przechodząc przez sklepowy parking, tu 'u nas' Alę zaczepiła jakaś kobieta. Radośnie się przywitały po czym entuzjazmem zaczęły rozmawiać, widać było, że łączy je jakaś bliższa znajomość. Pierwszą moją myślą było to, że to pewnie jakaś nasza dalsza rodzina której ja po prostu nie kojarzę, ale zainteresowanie tej kobiety skupiało się wyłącznie na Ali. Ona ma tu koleżankę? Jakim cudem? Ostatnio bardzo rzadko tu przebywa, po prostu nie miała okazji żeby kogoś poznać, a co dopiero nawiązać jakiś bliższy kontakt. Bardzo mnie to zaciekawiło i później po prostu zapytałam Ali o co tu właściwie chodzi. Zbyła od razu i wiedziałam tylko tyle, że to 'koleżanka' czyli nie wiedziałam nic, więc pytałam dalej. -No ale co to w ogóle jest za kobieta? No i znów zostałam zbyta jakąś krótką, nic nie wnoszącą odpowiedzią. -Skąd się znacie? Mój upór w końcu ją chyba przekonał, żeby udzielić mi w końcu jakichkolwiek informacji, bardzo podstawowych odpowiedzi na moje poprzednie pytania, bez szczegółów, na prawdę nic specjalnego się nie dowiedziałam, tylko że na koniec padło 'Co cię to interesuje'? Na tym naszą rozmowę zakończyłyśmy. Trochę się zdenerwowałam, ale przynajmniej mam o czym pisać ;)
Każdy pewnie nie raz został zasypany serią niezręcznych pytań, na które nie ma najmniejszej ochoty odpowiadać. Sprawy prywatne albo delikatne. W takiej sytuacji najlepiej po prostu powiedzieć 'przepraszam, ale nie chcę o tym rozmawiać' i po problemie. Tyle, że pytającego nie zawsze tak łatwo zbyć. Pojawiają się pretensje typu ' no dlaczego mi nie chcesz powiedzieć? MI?!' A wtedy trudno odpowiedzieć grzecznie, pomijając chamskie odzywki. Delikwent drąży dalej temat, wzbudza w tobie poczucie winy, albo emocjonalnie szantażuje. Padają słowa w stylu 'Nie ufasz mi? Dlaczego? Jaka z Ciebie przyjaciółka/przyjaciel! Ja Ci tyle rzeczy powiedziałam/łem!' i w końcu jego ciekawość zostaje zaspokojona, albo cierpliwość się kończy i już tak grzecznie nie odpowiadamy... 
Ludzie są z natury ciekawscy i interesują się życiem innych, wielu, a jednak nie wszyscy lubią bronić swojej prywatności. Przez to w przetoczonych przeze mnie sytuacjach trochę wyżej czasem następuje zmiana ról. Nieopanowana ciekawość uruchamia się nagle w wielce skrytym osobniku. Wszystko jest okey, ale są granice. Wypytywanie o rodzinne problemy przez nowego znajomego jest dla mnie tak samo idiotyczne i niegrzeczne jak pretensje po zadaniu zwykłego, nienaruszającego prywatności pytania. Najpierw się tak bardzo interesujesz szczegółami mojego życia, żeby mieć o czym plotkować a potem gdy chce coś wiedzieć to mnie zbywasz bo to nie moja sprawa? Śmieszne i głupie. Nie róbmy z siebie zamku z fosą do którego nie da się za żadna cenę dostać. Nie chodzi mi o to, żebyśmy zaczęli się zwierzać przypadkowym ludziom bez powodu, ale jeśli ukrywasz przed bliskimi jakiś błahą sprawę i robisz problem z niczego to nie jest okey. Zastanów się też czy przypadkiem krytykując kogoś właśnie za ciekawość, sam siebie nie mógłbyś skrytykować. A może stoisz po tej drugiej stornie? Tam, gdzie panuje wścibskość i wtykanie nosa w nieswoje sprawy, ja to nazywam 'młodym pokoleniem moherów'. Jeśli nie chce ci czegoś powiedzieć, to widocznie mam jakiś powód. Jeśli próbujesz mnie zmusić do mówienia słabym tekstem ' przecież się przyjaźnimy' to hm.. widocznie jednak nie, albo nie zasługujesz na moje zaufanie więc sam siebie nie kompromituj. Też nie przekreślajmy kogoś od razu, bo nie chce nam czegoś powiedzieć, tylko uszanujmy jego decyzję, nic na siłę. Dla jednego z pozoru błaha sprawa może się okazać dla innego tragedią. Są trudne tematy na które przyjdzie pora, w swoim czasie. Szanujmy swoją prywatność tak samo jak innych. 

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Mordercza strona komercji

Wracają dzisiaj do domu Daniel włączył w aucie radio. RMF MAXX, chyba każdy miał okazję kiedyś przez chwilę chociaż posłuchać, dość popularna stacja. Najnowsze, wpadające w ucho tandetne kawałki przeplatane starymi hitami, raz na jakiś czas pojawi się jakaś perełka. Nie mogąc tego znieść, zaczęłam szukać słuchawek, ale usłyszałam coś jakby takiego znajomego co mnie zaciekawiło i przestałam. Zorientowałam się, że moim uszom właśnie objawiła się Lana. -Możecie dać głośniej? Na początku lekki szok. Od kiedy Lanę puszczają w radiu? Prawda, że miało to miejsce swego czasu ale ucichło już dawno. 'Dark Paradise' zrobili singlem? Niemożliwe! Taka muzyka w radiu? W takiej stacji? Kurde może jeszcze jest nadzieja na ogólną poprawę gustu muzycznego społeczeństwa. To właśnie pomyślałam i uważnie słuchałam dalej, przez co zostałam zszokowana po raz drugi. Albo...to już nawet nie był szok, to było coś więcej. Myślałam że po prostu zemdleje albo wyskoczę z tego samochodu pod tira, żeby było szybko i bezboleśnie. Nadzieja umarła.
Nie jest rzeczą nową ani nieznaną, że Lana to moje największe odkrycie ostatnich lat. Każdy kto mnie zna wie, że ją wielbię i jest moim nieprzyćmionym numerem jeden. Jej muzyka oprócz paru singli, jest nawet trudna do znalezienia w sieci, chyba że ktoś lubi słuchać demówek albo zniekształconego głosu przez użytkowników yt, tak żeby nikt się nie dopieprzył do praw autorskich i nie blokował filmików. Gatunek nawet trudno określić, mocno krytykowana przez wielu. Emocjonalna, trochę dziwna ale przez co wyjątkowa i tak mocno pokochana przeze mnie. Komercja to temat obszerny, ze względu na jej ogrom panujący w dzisiejszych czasach, ale pomijam gadkę szmatkę o reklamach i innych badziewiach skupiając się na tym, o czym mam większe pojęcie i co jest mi bliskie tak żebym miała pojęcie o czym mówię. Rozumiem, że oczywiście nie musicie się zgadzać z moją opinią na temat Lany, ale to nie o gustach chcę mówić tylko o tym co się dzieje z muzyką, niezależnie od gatunku. Co mogę powiedzieć o 'Dark Paradise'? Zaczerpnęłam z tej piosenki nawet tytuł bloga, który zmieniłam zaledwie wczoraj. Pamiętam dni w których słucham jej na okrągło, nieodłączna pomoc przy każdej nieprzespanej nocy pełnej rozmyślań. Czysta kwintesencja każdej mojej depresji i tego co siedzi w mojej głowie. A to co wtedy usłyszałam...co to ku*wa było? Najbrutalniejsza piosenka Lany, o tęsknocie, śmierci i samobójstwie została zmieniona i zniszczona. Jakieś nowe melodyjki, tandetne popowe brzmienia, przecież to ze sobą nie współgra. Po co to? Żeby trafiło to szerszej publiczności? Żeby łatwo wpadało w ucho? Żeby spodobało się szarej masie? A teraz nie daj boże spodoba się to jakiejś podatnej na wszystko 12latce i będzie nucić pod nosem że chce umrzeć. Chłopak mnie nie kocha idę się zabić, taki tego może być skutek przeze mnie przerysowany i drastyczny, ale jednym uchem wpadnie, drugim wypadnie może się zdawać, ale coś zawsze w nas zostaje. Odbiorcy Lany powiększą swe grono, oczywiście. O ludzi płytkich, wymagających jedynie chwytliwej melodyjki, nawet nie rozumiejących tego czego właśnie słuchają, ale zysk to zysk. Komercja w czystej postaci. Na pewno ktoś powie 'Lana się sprzedała', ale to nie tak. To wytwórnie, producenci, tego typu ludzie którym zależy tylko na kasie, wtedy artysta nie ma nic do gadania, bo podpisał kontrakt i tyle. Na płycie jest normalna wersja, jedynie przez to, że zrobili z tej piosenki singiel została ona zmieniona.
I tak oto na potrzeby pieniądza, żeby podtrzymać ogień w piecu konsumpcji, diament wykorzystano na opał.